W dniach 5.03. - 11.03.2006 po raz drugi grupa uczniów naszego gimnazjum - głównie uczniowie klasy 3GB oraz 1GB, 2GB i 3GA - wraz z opiekunami: Panią Prof. Stefanią Gąsecką i Panem Prof. Wojciechem Chudzińskim, przebywała w Krzyżowej.
Spotkaliśmy się tam z grupą młodzieży z naszej zaprzyjaźnionej szkoły z Niemiec - Rhabanus-Maurus-Gymnasium z miejscowości St. Ottilien z pięknej Bawarii.
Program pobytu był bardzo ciekawy i poświęcony dwóm zagadnieniom: "Ruch oporu w III Rzeszy" oraz "Co wiemy o naszych sąsiadach?". W niedzielę wieczorem, po obfitej kolacji (jednym z niewątpliwych plusów pobytu w Krzyżowej jest bardzo urozmaicone jedzenie, a kolacje i śniadania serwowane są w postaci "szwedzkiego stołu" - można więc najeść się do syta) z niecierpliwością oczekiwaliśmy na przyjazd naszych niemieckich przyjaciół. Niestety pogoda w tym roku nam nie sprzyjała, czego dowodem było późniejsze niż planowane - z powodu obfitych opadów śniegu w Bawarii- przybycie naszych gości. Z tej też przyczyny wieczorna prezentacja programu i gry zapoznawcze zostały przez naszych opiekunów ze strony Fundacji Krzyżowa - Panią Monikę Suchodolską oraz jej pomocników - wolontariuszy: Lucasa z Niemiec i Fernandę z Hiszpanii - skrócone, aby młodzi Bawarczycy i ich opiekunowie, Panie Anneliese i Renate (oraz towarzysząca im córka Pani Renate - Veronika i przemiły kierowca, Pan Toni) mogli pójść wcześniej odpocząć po trudach 12-godzinnej podróży.
Tak więc odpowiedzieć na pytanie: "Jacy oni są?" mogliśmy uzyskać w poniedziałek. Zaczął się on od śniadania (dla niektórych pora 7:45 do 8:45 była stanowczo zbyt wczesna, zwłaszcza gdy noce były za "krótkie", aby we właściwy sposób móc pielęgnować kontakty międzyludzkie i międzynarodowe!), po którym mieliśmy możliwość bliższego poznania siebie nawzajem w trakcie różnego rodzaju ciekawych i wesołych gier i zabaw. Potem zwiedzaliśmy wystawę znajdującą się w pałacu. Nosi ona tytuł "Odrzucając kłamstwo" i prezentuje losy członków grupy antyhitlerowskiej "Krąg z Krzyżowej" z właścicielem majątku Krzyżowa (wówczas - Kreisau) hrabią Helmutem James`em von Moltke na czele oraz działalność innych antytotalitarnych (antyhitlerowskich i antykomunistycznych) ruchów oporu. Wieczorem, po kolacji, w tzw. domu na wzgórzu, ochotnicy mieli możliwość posłuchania dwujęzycznych wersji listów, jakie do swej rodziny, zwłaszcza do ukochanej żony, Frey`i, pisał uwięziony a potem oczekujący na wykonanie wyroku śmierci H.J. von Moltke.
Cały wtorek spędziliśmy w pałacowym kompleksie, pracując w mieszanych, polsko - niemieckich grupach. Staraliśmy się cały czas porozumiewać w języku niemieckim, chociaż czasami było ciężko znaleźć odpowiednie słówko. Po początkowych kłopotach i po pokonaniu wewnętrznego oporu przed mówieniem, udało się nawiązać kontakt z bawarskimi przyjaciółmi. Gdy zabrakło w głowie niemieckich słówek, można się było odwołać do języka angielskiego lub ostatecznie - do łaciny (okazało się, że nasi partnerzy uczą się nie tylko łaciny, ale i klasycznej greki) lub do uniwersalnego języka gestów. Jednym ze wspólnych zadań było przygotowanie prezentacji na temat jednej z postaci, które walczyły z systemem totalitarnym. Musieliśmy zatem przedstawić pozostałym grupom informacje dotyczące Jacka Kuronia, Lecha Wałęsy, Janusza Korczaka, Wolfa Biermanna, Sophie Scholl i Helmuta von Moltke. W związku z tym, że prezentacja musiała być dwujęzyczna, zmuszało to do intensywnej komunikacji wewnątrz polsko - niemieckiej grupy i szukania pewnego consensusu.
Wieczorem nasi goście zaprezentowali nam swój kraj w ramach tzw. "wieczoru niemieckiego" - mogliśmy podziwiać wspaniale wykonane piosenki bawarskie oraz ludowe tańce, do których i my zostaliśmy zaproszeni. Był to oczywiście pierwszy raz, gdy mogliśmy się wykazać naszymi "zdolnościami" tanecznymi. Była to wspaniała zabawa dla obu stron. Na koniec tego radosnego wieczoru zostaliśmy obdarowani przez naszych przyjaciół drobnymi upominkami.
Środę spędziliśmy we Wrocławiu. Obie nasze grupy zwiedzały to miasto w towarzystwie miejscowego przewodnika. My mieliśmy bardzo miłego pana, który opowiedział nam wiele ciekawostek o stolicy Dolnego Śląska. Mimo tego, że każdy z nas był już wielokrotnie w tym mieście, opowieści pana przewodnika potrafiły nas bardzo zaintrygować. Również nasi bawarscy przyjaciele byli bardzo zadowoleni ze swojej pani przewodnik.
Czwartek poświęcony był na pracę w mieszanych grupach. Tym razem zajmowaliśmy się tematem pt. "Co wiemy o naszych sąsiadach?" I znów wspólna praca zmuszała do nawiązywania językowych kontaktów, próbowania swoich sił w języku niemieckim bądź - ewentualnie - angielskim, a gdy i tu pojawiały się sporadyczne maleńkie "problemiki" - zawsze można było jeszcze skorzystać z uniwersalnego języka gestów.
Wieczorem nastał czas naszej prezentacji. W tym roku postanowiliśmy włączyć naszych gości do wspólnej zabawy, połączonej z małym sprawdzianem. Był nim quiz o Polsce. Dla najlepszych przygotowaliśmy bardzo atrakcyjne nagrody: płyty DVD, kasety video, programy komputerowe i książki o Dolnym Śląsku, Wrocławiu i Wałbrzychu. Oczywiści i my zrewanżowaliśmy się naszym przyjaciołom za otrzymane dwa dni wcześniej upominki, wręczając im prezenty. I - podobnie jak to było we wtorkowy wieczór - także ten wieczór upłynął we wspaniałej atmosferze. Wszyscy świetnie się bawiliśmy. Było SUPER!.
Piątkowe przedpołudnie spędziliśmy w naszej "budzie". Naszym przyjaciołom bardzo się tu podobało, pokazaliśmy im sale lekcyjne, klub "Ojo", sale gimnastyczne i wielką chlubę naszej szkoły - aulę. Mieli oni też okazję uczestniczenia w jednej lekcji.
Potem pojechaliśmy do Rogoźnicy, gdzie zwiedzaliśmy teren byłego hitlerowskiego obozu zagłady Gross Rosen. To, co tam zobaczyliśmy i usłyszeliśmy, zrobiło na nas wszystkich olbrzymie wrażenie. Jak człowiek mógł innemu człowiekowi taki los zgotować?!
Piątkowe popołudnie mieliśmy wolne. Wykorzystaliśmy ten czas na zacieśnianie zawartych znajomości: wspólne gry, zabawy, rozmowy i dyskusje. Fajnie było!!!
No i nastał niestety ten smutny dzień - sobotni ranek, pora pożegnania. Wylało się "morze łez"! Jak ten czas szybko minął! Żal było wyjeżdżać z Krzyżowej, żal się rozstawać. Zostały wspomnienia, nawiązane kontakty, zdjęcia, mnóstwo zdjęć i nadzieja, że dzięki nowoczesnej technice (jak to dobrze, że są takie rzeczy jak: sms, email, gadu-gadu!) naszego kontakty będą podtrzymywane. A może zobaczymy się za rok .



Archiwum