W dniach 17-24 sierpnia 2006r. odbyła się wymiana polsko-angielska w które wziąłem udział. Była ona realizowana w ramach programu europejskiego "Młodzież". Wraz z grupa młodych ludzi i opiekunami zamieszkałem w uzdrowisko "Dąbrówka" w Szczawnie Zdroju. Celem wymiany było zapoznanie angielskich gości z polską kulturą, historią, a także w pewnym stopniu przełamanie barier i zlikwidowanie stereotypów. I Liceum było jedyną wałbrzyską szkołą, która wzięła udział w wymianie młodzieży. Organizatorką, a także opiekunką polskiej grupy była pani profesor Iwona Tumidajewicz.
Młodzież z Peterlee przyjechała do Szczawna ok. godziny 11. my mieliśmy się stawić na miejscu o 15. słowa nie potrafią opisać atmosfery jaka zaistniała między uczestnikami. Szybko jednak złagodniała, a wszyscy zaczęli osobiście poznawać siebie nawzajem. Zarówno angielska jak i polska młodzież wykazywały chęć rozmowy i nawiązania kontaktu. Po zakwaterowaniu wszystkich uczestników opiekunowie zorganizowali dla całości zabawy, tzw. "ice breakers", które miały na celu przełamanie pierwszych lodów, pokonanie bariery międzyludzkiej. Przy okazji każdy mógł się przedstawić i powiedzieć kilka zdań o sobie. W jednej z zabaw mieliśmy sobie wybrać zwierzę którym chcielibyśmy zostać i dlaczego. Osobiście ta zabawa podobała mi się najbardziej. Dzięki kolejnym zajęciom nabraliśmy chęci do współpracy. Było dużo śmiechu i naprawdę dobrej zabawy. Nie da się ukryć, że pomogło to nam przełamać pierwsze lęki.
Schematy kolejnych dni były bardzo podobne. Mieliśmy dużo wolnego czasu dla siebie. Przed południem zawsze mieliśmy jakieś zajęcia grupowe albo wycieczki. Fakt iż mieliśmy taką dużą swobodę uważam za plus chociaż nie wszyscy by się ze mną zgodzili. Ja uważam, że dzięki temu uczestnicy mogli całkowicie swobodnie nawiązywać kontakty, poznawać się i miło, i co najważniejsze razem, spędzać czas. W ramach wymiany zorganizowano kilka ciekawych wycieczek. Odwiedziliśmy zamek Książ, pozostałości po obozie koncentracyjnym w Gross Rosen oraz schronisko w Andrzejówce.
W ramach zajęć mieliśmy np. przeprowadzić ankietę wśród mieszkańców Szczawna Zdroju i Wałbrzycha. Jej tematem były same miasta, jak się ludziom tam żyje, jego wady i zalety i co można byłoby zmienić aby to ulepszyć. Grupy były trzyosobowe, dwóch Polaków i jeden Anglik. Pomagało to naszym gościom w zaaklimatyzowaniu się. Innego dnia udaliśmy się na długi spacer trasa, którą niegdyś biegły tory kolejowe. Potem zeszliśmy nieco z trasy i udaliśmy się na Bacówkę. Anglikom podobały się polska przyroda i spokój wokół. Wycieczka było typowo krajoznawcza. Młodzież była podzielona na grupy i miała za zadanie zaproponować jakieś rozwiązania co do zagospodarowania wolnych przestrzeni, których widzieliśmy naprawdę sporo. Nasze pomysły po podsumowaniu zamieściliśmy w liście do odpowiednich władz.
Dwie z trzech wycieczek jakie miały miejsce miały na celu przedstawienie historii naszego regionu. Nie ukrywali smutku i żalu po odwiedzeniu obozu koncentracyjnego. Po wizycie w zamku Książ byli zdumieni jego przepychem, bogactwem i pięknem. Po obu miejscach poruszaliśmy się z przewodnikami, którzy przedstawili wszystko w języku angielskim. Trzecia wycieczka, do Andrzejówki, pokazała piękno polskich gór i polskiej natury. Anglikom podobała się ogólnie panująca zieleń wokół i spokój jaki tam panował. Tam mieliśmy przygotować ulotkę w języku angielskim o tym miejscu, ponieważ to miejsce nie ma ulotki reklamującej w tym języku.
Warte wzmianki jest to jak spędzaliśmy czas wolny. Jego duże ilości dawały nam naprawdę spore pole do popisu. Wiele razy, w dużych, kilkuosobowych grupach, razem z Anglikami chodziliśmy na spacery po parku i po mieście. Kiedy siedzieliśmy w schronisku, rozmawialiśmy o różnych sprawach. Poruszyliśmy temat życia i śmierci, seksu, aborcji, homoseksualizmu i innych spraw o których teraz głośno mówi się w mediach. Wymienialiśmy się doświadczeniami, opowiadaliśmy o naszych domach, naszym życiu, szkole. Mieliśmy okazje poznać swoje własne przyzwyczajenia i osobowości.
Podsumowując chciałbym wyrazić swoja własne opinie na temat tego typu wymian. Po pierwsze były one zorganizowane w jakimś konkretnym celu i uważam, że cel ten osiągnięto. Anglicy mieli okazje poznać polską kulturę i nie da się ukryć, że byli nią zachwyceni, tak samo jak przyrodą i ludźmi. Druga sprawa to fakt, że była to doskonała okazja dla nas do poznania "żywego języka". To nie był ten język, którego uczą nas w szkole. Gdybym ja tak mówił na języku angielskim to zapewne nauczyciel poprawiłby mnie. Usłyszałem kilka ciekawych i użytecznych zwrotów. Poza tym była to świetna zabawa ze świetnymi ludźmi. Uważam tę wymianę za najlepsze doświadczenie w ciągu tych wakacji i, jeżeli mam być szczery, jedno z najciekawszych w moim życiu. Jestem zadowolony, że wziąłem w tym udział i na pewno nie żałuje swojej decyzji. Teraz tylko czekam na nasza rewizytę.
Tomasz Pawlak




